Ekstraliga - II kolejka 22-23.08.2020
Dodane przez Rugbus dnia 21-08-2020
' >



Master Pharm Rugby Łódź - MKS Ogniwo Sopot 10:20 (10:3)

Punkty Master Pharm: Oleksandr Shevchenko -5,Michał Kępa -5.
Punkty Ogniwo: Wojciech Piotrowicz -10, Dawid Grundlight -5, Mateusz Plichta -5.
Czerwona kartka: Michał Mirosz (Master Pharm).

Skład Master Phram Rugby Łódź: 1.Vitalii Kramarenko (30`Robert Kacprowicz),2.Michał Kafarski,3.Toma Mchedlidze,4.Piotr Karpiński (75`Przemysław Serafin),5.Oleksandr Shevchenko (55`Norbert Bałaciński),6.Paweł Kotasa,7.Szymon Witkowski (55`Davit Nibladze),8.Michał Mirosz,9.Dawid Plichta (50`Marek Miśkiewicz),10.Michał Kępa,11.Mateusz Matyjak,12.Patryk Reksulak,13.Nikoloz Gigauri,14.Damian Wlaźlak

Skład Ogniwo Sopot:,1.Marcin Wilczuk (59`Dmytro Mokretsov),2.Jakub Burek (79`Filip Rau),3.Radosław Bysewski, 4.Irakli Tsitsivadze (70`Kaha Kavtaradze),5.Łukasz Anuszkiewicz (44`Robert Graban),6.Stanisław Niedźwiecki (80`Wiktor Wilczuk),7.Adam Piotrowski,8.Piotr Zeszutek,9.Mateusz Plichta,10.Wojciech Piotrowicz,11.Czasowski Aleksander,12.Robert Olszewski (70`Mariusz Wilczuk),13.Paul Walters,14.Mateusz Mrowca,15.Dawid Grundligh (59`Kacper Drewczyński)


Wielki wpływ na przebieg wydarzeń miały nieobecność kontuzjowanego Krystiana Pogorzelskiego, czerwona kartka dla kapitana Michała Mirosza w 28 minucie spotkania i poważna kontuzja kolana reżysera gry Dawida Plichty w 51 minucie meczu. Łodzianie grając w osłabieniu ambitnie walczyli do końca. Mieli szansę na zdobycie punktów, ale w prosty sposób tracili piłkę pod polem punktowym rywali. Rywale byli konsekwentniejsi i skuteczniejsi, dlatego po raz pierwszy w historii wygrali mecz na stadionie przy al. Piłsudskiego. (źródło: Express Ilustrowany)


-------------------------------------------------------------------------------


Łódź silniejsza, ale na początku
Lepiej zaczęli gospodarze. Po akcji młyna na polu punktowym Ogniwa zameldował się nowy nabytek łódzkiej ekipy, Ukrainiec Oleksandr Shevchenko. Po celnym kopie z podwyższenia kolejnego nowego zawodnika Master Pharm – Michała Kępy – było 7:0 dla gospodarzy. Potem zrobiło się 10:3 (z karnych trafiali Kępa dla Łodzi, Piotrowicz dla Sopotu). Mecz był bardzo wyrównany. Zgodnie z przewidywaniami Master Pharm miał przewagę w młynie dyktowanym oraz molu autowym. Goście częściej wykorzystywali formację ataku.Gospodarze tuż przed rozpoczęciem meczu stracili bardzo ważną postać dla swojej drużyny. Kontuzji na rozgrzewce doznał ich obrońca, od dłuższego czasu stanowiący o sile formacji ataku, Krystian Pogorzelski. Zastępujący go młody Paweł Urbaniak nie był zagrożeniem dla rywali.
Czerwona kartka dla Mirosza
Prawdziwe kłopoty łódzkiej drużyny zaczęły się ok. 30 minuty, gdy jeden z jej najbardziej doświadczonych zawodników, wieloletni kapitan Michał Mirosz nie utrzymał nerwów na wodzy. Wdał się w szarpaninę z sopocianami, którą zakończył nadepnięciem na kapitana Ogniwa i reprezentacji Polski – Piotra Zeszutka. Sędzia Łukasz Jasiński (świetne zawody w jego wykonaniu) nie miał wyjścia, musiał ukarać czerwoną kartką Mirosza. Master Pharm od tego momentu grał w 14. W tak wyrównanym meczu, tak dobrze znających się drużyn, na dodatek w 30-stopniowym upale, brak jednego zawodnika musiał w końcu odbić się czkawką. Zwłaszcza, że po kontuzji kolana z boiska zszedł kolejny z liderów Master Pharm, reprezentant Polski – Dawid Plichta. Na dodatek Ogniwo miało na ławce lepszych zawodników, którzy w drugiej połowie dali napęd swojej drużynie. Młyn Łodzi długo się trzymał, ba nawet dominował w stałych fragmentach gry, ale do czasu.
Piotrowicz skuteczniejszy od Kępy
W ostatnich minutach to formacja sopocka była lepsza. Do tego lepiej od swojego odpowiednia w łódzkiej drużynie Michała Kępy, z kopów radził sobie Wojciech Piotrowicz, który z 20 punktów, jakie Ogniwo wywalczyło w Łodzi, zdobył 10. Z sześciu kopów na bramkę, spudłował tylko dwa razy.
Mówią trenerzy
- Mecz ustawiła kartka dla Michała Mirosza. Pewnie słuszna, choć ja tej sytuacji nie widziałem. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy swoich wcześniejszych okazji. Gdybyśmy prowadzili wyżej, byłby szansa na zmianę taktyki, odsuwanie gry nogą od własnego pola i utrzymywanie wyniku. Kontuzja Dawida Plichty dodatkowo pokrzyżowała nam szyki. Zejście Mirosza wprowadziło jeszcze jeden dodatkowy problem. Musiałem zdjąć z boiska jednego z trzech naszych obcokrajowców, bo przepisy mówią, że na boisku musi przebywać 12 polskich graczy. Potem nie mogłem dokonać zmiany w pierwszej linii, bo został mi tylko Tongijczyk Soafa. To wszystko spowodowało, że nasze taktyczne klocki się posypały. Mimo to jestem dumny z drużyny, do końca byliśmy w grze o zwycięstwo – powiedział nam trener Master Pharm Przemysław Szyburski.

- Mecz może nie był piękny, pogoda była mordercza, ale walki nie zabrakło. Kilka akcji mogło się naprawdę podobać. Tym bardziej cieszymy się ze zwycięstwa, bo jeszcze nigdy nie wygraliśmy na Widzewie. Kluczem było to, że ustaliśmy w młynie. Ciekawa też była taktyka Łodzi – gdy uciekali od tego swojego mega silnego młyna, ale to ich problem. Trzeba też pamiętać, że to dopiero początek sezonu. Wiele się może wydarzyć, widać, że liga będzie ciężka i bardzo wyrównana – dodaje trener zwycięskiej drużyny Karol Czyż. (źródło:polsatsport.pl)
---------------------------------------------------------------------------------


Pozostałe mecze:

Edach Budowlani Lublin - RzKS Juvenia Kraków 6:12 (3:0)
RC Arka Gdynia - Awenta Pogoń Siedlce 27:26 (10:14)
RC Orkan Sochaczew - OKS Skra Warszawa 15:31 (3:17)
Sparta Jarocin - RC Lechia Gdańsk 19:54 (12:21)