Wielka sensacja w Pucharze Świata w rugby.
Dodane przez Rugbus dnia 25-09-2019

Po meczu płakali jak bobry. W czasie jego trwania walczyli jak lwy. Skazywani na porażkę rugbiści Urugwaju sensacyjnie pokonali Fidżi 30:27 (12:24) w meczu grupy D, trwającego w Japonii Pucharu Świata. Dla drużyny z Ameryki Płd. to dopiero trzecie zwycięstwo w historii jej występów w rugbowym mundialu. Przed tym meczem nie było chyba nikogo, kto zakładał, że zajmujący 11 miejsce w rankingu światowym, mający w kadrze na Puchar Świata czterech mistrzów olimpijskich z Rio de Janeiro, naszpikowany gwiazdami największych europejskich lig rugby zespół Fidżi może przegrać z największym kopciuszkiem japońskiego turnieju - Urugwajem (19 miejsce w rankingu World Rugby).

Zespół z Ameryki Południowej awansował na Puchar Świata po raz czwarty w swej historii. Cztery lata temu w Anglii dzielni Urugwajczycy nie wygrali ani jednego spotkania. We wcześniejszych dwóch występach udało im się ograć tylko dwie drużyny. W Urugwaju jest tylko 26 klubów rugby. A w składzie nie ma ani jednego zawodnika, o którym można powiedzieć, że jest gwiazdą topowej ligi. Ba żaden z Urugwajczyków w takiej lidze nie występuje, choć warto dodać, że dziesięciu ma aktualnie kontrakty w coraz silniejszej, w pełni zawodowej, amerykańskiej Major League Rugby.



To wszystko nie powinno mieć jednak znaczenia. Fidżi było murowanym faworytem. Kto postawił na zwycięstwo Urugwaju poważniejszą sumę, jest dziś bogatym człowiekiem. - Nie wychodziło nam nic. To był jeden z najczarniejszych momentów w mojej karierze. We wszystkich elementach graliśmy źle. Największy problem był w naszych głowach - mówił po meczu załamany Dominiko Waqaniburotu - kapitan Fidżi, od lat występujący w najbogatszej lidze rugby na świecie, francuskiej Top 14. W tym czasie Urugwajczycy padali sobie w objęcia, płakali jak bobry, na trybunach trwało prawdziwe szaleństwo. (polsatsport.pl)