Pojawiła się iskra, która wznieciła płomień.
Dodane przez Rugbus dnia 11-09-2019

Rugbiści Master Pahrm Budowlani przerwali piękną serią Ogniwa Sopot, które do meczu z łodzianami w tym roku wygrało wszystkie pojedynki. W wielkim rewanżu za finał mistrzostw Polski w jaskini lwa Master Pharm Budowlani wygrali 13:11, choć po kilku pierwszych minutach przegrywali 0:8. Szybko się obudzili i przejęli inicjatywę.

Trener łodzian Przemysław Szyburski: To był niezwykle zacięty, wyrównany i dramatyczny pojedynek. Moim zdaniem o naszym sukcesie zadecydowała znakomita gra w obronie. Myślałem, że już w pierwszym wygranym spotkaniu z Lechią w defensywie spisywaliśmy się dobrze. Analiza materiału wideo pokazała, że popełniliśmy błędy, które w Sopocie udało nam się wyeliminować. Bardzo dobre zawody rozegrał nasz nowy zawodnik, Gruzin Nibladze. To mocny zawodnik, dla którego żywiołem jest boiskowa twarda walka, prawdziwy kiler w defensywie. Cieszę się, że jako zespół byliśmy jednością. Odrodziliśmy się mentalnie i to bardzo cieszy. Pojawiła się iskra, która wznieciła płomień. Jeden walczył za wszystkich, wszyscy za jednego to mogło się podobać, ba, imponować. Dobrze zagraliśmy w defensywie, ale też skonstruowaliśmy parę składnych, fajnych akcji. Nadal jednak popełniliśmy za dużo błędów, za dużo jak na tak topowe spotkanie. Nad tym będziemy cały czas pracować.

Przyznam, że trochę zaryzykowałem, wystawiając Daniela Gdulę na pozycji łącznika ataku, ale chciałem, żeby doskonale znający się z gry w rugby 7 zawodnicy czyli Gdula Bartosz Kubalewski i Robert Bosiacki walczyli obok siebie. Daniel był chory, nie był zgrany z pozostałymi zawodnikami, pierwszy raz wystąpił na tej pozycji. Przeciwności było dużo, a on stanął na wysokości zadania. Zdał ten trudny egzamin. Jestem zadowolony z postawy z całego naszego teamu i zwycięstwa odniesionego na bardzo trudnym terenie. (Express Ilustrowany)