Najważniejsza jest reprezentacja Polski.
Dodane przez Rugbus dnia 29-05-2017

Dawid Plichta łącznik młyna, rugbysta drużyny lidera ekstraligi Master Pharm Budowlani, reprezentant Polski, z zespołem biało czerwonych rugby7 przebywał na turnieju w Amsterdamie.

Zakończyła się wiosenna runda rozgrywek ekstraligi rugby . Czołówka jest bardzo wyrównana.
Dawid Plichta: Strasznie. Gęsto się zrobiło. Trzy drużyny z jedną porażką. Sytuacja nie jest komfortowa, ale nie pozostaje nic innego, jak w drugiej rundzie skutecznie walczyć o awans do finału.

Przegraliście w Łodzi z Ogniwem.
Ten mecz wylał kubeł zimnej wody na nasze głowy. I paradoksalnie się przydał, bo od tego pojedynku graliśmy już zdecydowanie lepiej.

Czy najlepszy mecz rozegraliście z Arką?
Jeśli chodzi o prezentowany styl, to w starciu z gdynianami wyglądało to najlepiej. Mieliśmy nową dziesiątkę Paula Waltersa. Trzeba było się z nią zgrać. To wymagało czasu.

Poznał pan już Łódź?
Często wpadam z kolegami na ulicę Piotrkowską.

A derby?
Cóż nie zaprezentowaliśmy się najlepiej. To nie było w widowisko, które porwałoby kibiców, choć fanów było bardzo dużo.

Najgroźniejszy rywal w rundzie jesiennej?
Wygląda na to, że Pogoń Siedlce.

Nie ma pan chwili odpoczynku.
Było go niezbyt dużo, bo po skończeniu ekstraligi, czekają mnie i moich kolegów mecze reprezentacji rugby 7. Kalendarz jest bardzo napięty. Czekają nas podróże po całej Europie i walka z bardzo dobrymi drużynami.

Jak ocenia pan nowego trenera reprezentacji Blikkiesa Groenewalda?
Z lepszym szkoleniowcem się nie spotkałem. Myślę, że jest to trener światowej klasy. Moim zdaniem za mało jest wykorzystany. Sam trener, gdy się spotykamy, mówi, że mógłby jeszcze więcej dać od siebie. Przydałyby się dłuższe zgrupowania kadry. Tylko fizycznie nie ma jak tego zrobić. Rugbyści nie są zawodowcami, którzy mogą całkowicie poświęcić się ukochanej dyscyplinie. Blikkies Groenewald często przyjeżdża do Łodzi. Można powiedzieć, że jest zaprzyjaźniony z naszą drużyną.

Co jest dla pana ważniejsze siódemki czy piętnastki?
Dla mnie najważniejsza jest gra w reprezentacji Polski. Wywodzę się z siódemek, jeśli miałbym być zawodowcem, to właśnie w tej odmianie rugby.

Co panu daje gra z najlepszymi drużynami Europy?
Przede wszystkim olbrzymią satysfakcję. Zmierzę się z ludźmi, których oglądam w telewizji, a teraz zagram przeciwko nim. W takich turniejach człowiek może się dużo nauczyć, zdobyć doświadczenie. Z takimi herosami też można powalczyć. Z ludźmi, którzy zdobyli wicemistrzostwo olimpijskie, rok temu remisowaliśmy do przerwy 12:12. (Express Ilustrowany)