Smutny dzień dla świata rugby. Zmarła wielka gwiazda tego sportu.
Dodane przez Rugbus dnia 09-02-2017

Po długiej i ciężkiej chorobie zmarł Joost van der Westhuizen. Legendarny rugbysta z Republiki Południowej Afryki cierpiał na stwardnienie zanikowe boczne (ALS). Odszedł w wieku czterdziestu pięciu lat, do końca pomagając innym cierpiącym na tę straszną chorobę. - Sam zdecyduję, kiedy odejdę - mówił jeszcze jakiś czas temu.

Joost van der Westhuizen o tym, że ma stwardnienie zanikowe boczne (ALS) dowiedział się w 2011 roku. Lekarze nie dawali mu większych nadziei i prognozowali, że pożyje od dwóch do pięciu lat. Były rugbysta nie załamał się jednak. Mimo, że poruszał się na wózku i nie był w stanie normalnie mówić, to założył fundację J9, która pomagała innym chorym na ALS. - Miałem wybór między tym czy zostać w domu i umrzeć, czy żyć tak jak wcześniej - mówił trzy lata temu.

Po długiej walce były reprezentant Republiki Południowej Afryki zmarł we własnym domu. W oświadczeniu fundacji J9 napisano, że w ostatnich chwilach otaczała go rodzina i przyjaciele. Joost van der Westhuizen w barwach narodowych zagrał osiemdziesiąt dziewięć spotkań, część z nich jako kapitan. W 1995 roku z RPA zdobył mistrzostwo świata. Zawodową karierę zakończył czternaście lat temu. (PAP)