Budowlani SA Łódź wracają do domu ze srebrem.
Dodane przez Rugbus dnia 05-07-2015


Arka Gdynia - Budowlani SA Łódź 24:19 (18:9)
Punkty dla Arki Gdynia: Dawid Banaszek -3,3,2,3,3, Szymon Sirocki -5,5. Punkty dla Budowlanych zdobyli: Temo Sokchadze -3,3,3,3,2. Marek Grabowski -5
Budowlani skład vicemistrzów: Paweł Grabski, Kamil Bobryk, Toma Mchedlidze (50, Krzysztof Szulc), Piotr Karpiński II, Piotr Karpiński I, Cyprian Majcher, Michał Mirosz, Nika Chkhikvadze (67, Paweł Stępień), Mindia Abashidze, Temo Sokhadze, Dariusz Kaniowski (67, Marcin Krześniak), Marek Grabowski, Łukasz Żórawski, Maciej Orłowski (70, Mateusz Matyjak), Tomasz Kozakiewicz. Trener Przemysław Szyburski, Krzysztof Szulc

Czytaj więcej: http://www.expressilustrowany.pl/artykul/3925725,arkabudowlani-2419-lodzianie-wicemistrzami-polski,id,t.html

Po dramatycznym spotkaniu Master Pharm Budowlani Łódź przegrali z Arką Gdynia w finale mistrzostw Polski. Przez ostatnie pięć lat żaden z finalistów nie stał na najwyższym podium. Dłużej na złoto czekają łodzianie, jednak nie oni byli faworytami, ponieważ przegrali z Arką wszystkie mecze w tym sezonie. Nic dziwnego, że obie drużyny zaczęły bardzo nerwowo i popełniały proste błędy. Najpierw dwukrotnie pomylił się doświadczony Kamil Bobryk, który najpierw za długo wyrzucał aut, a później spowodował rzut karny, wykorzystany przez Dawida Banaszka. Szybko wyrównał jednak Teimuraz Sokhadze. Co z tego, skoro za chwilę jego koledzy zgubili piłkę, co skończyło się przełożeniem gospodarzy. Była to ...


Rozszerzona zawartość newsa

Przez ostatnie pięć lat żaden z finalistów nie stał na najwyższym podium. Dłużej na złoto czekają łodzianie, jednak nie oni byli faworytami, ponieważ przegrali z Arką wszystkie mecze w tym sezonie. Nic dziwnego, że obie drużyny zaczęły bardzo nerwowo i popełniały proste błędy. Najpierw dwukrotnie pomylił się doświadczony Kamil Bobryk, który najpierw za długo wyrzucał aut, a później spowodował rzut karny, wykorzystany przez Dawida Banaszka. Szybko wyrównał jednak Teimuraz Sokhadze. Co z tego, skoro za chwilę jego koledzy zgubili piłkę, co skończyło się przełożeniem gospodarzy. Była to pierwsza z kontrowersyjnych decyzji sędziego. Problem w tym, że arbiter wszystkie sporne sytuacje interpretował na niekorzyść Budowlanych. Chwilami było to irytujące, bo zatrzymywało dobrze zapowiadające się akcje łódzkiego zespołu.

Jednak główną przyczyną dominacji Arki były fatalne pomyłki. Drugie przyłożenie to efekt błędy Cypriana Majchera, który przewrócił się, łapiąc piłkę. Ale wynik przed przerwą mógł być korzystniejszy, jednak Sokhadze najpierw nie trafił z drop-gola na wprost słupów, zaś w ostatniej akcji przed przerwą - z karnego. Szkoda, bo biorąc pod uwagę grę, Budowlani nie zasłużyli na aż tak dużą stratę.

Na początku drugiej połowy Budowlanych spotkało kolejne nieszczęście, bowiem kontuzji doznał Toma Mchelidze. To od razu odbiło się na grze młyna, a konsekwencją był drop-gol, podwyższający prowadzenie gospodarzy do 12 punktów. Bez Gruzina łódzki młyn był słabszy, co gdynianie wykorzystywali bezwzględnie.

Gdy siedem minut przed końcem - przy wyniku 21:12 - Banaszek wykonywał karnego, wydawało się, że emocje się skończyły. A jednak spudłował, a później jego koledzy tendencyjnie wyrzucili aut, wreszcie na polu punktowym przyłożył piłkę Marek Grabowski. Emocje były ogromne, ale kropkę nad i postawił z karnego Banaszek.

Łodzianie po rocznej przerwie znów stanęli na podium mistrzostw Polski. Do pełni szczęścia zabrakło im jednak bardzo niewiele, być może uniknięcia dwóch czy trzech błędów.
źródło:sport.pl