Toczy się bitwa o polskie rugby.
Dodane przez Rugbus dnia 21-03-2015

Po raz pierwszy o stanowisko prezesa Polskiego Związku Rugby będzie ubiegać się trzech kandydatów. Odchodzi Jan Kozłowski. Wybory nowych władz w sobotę. 70 osób zgłoszonych przez okręgowe związki rugby z całej Polski zbierze się w sali Londyn stołecznego Stadionu Narodowego, by podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Delegatów wybrać nowe władze. Na nazwie sali zaczynają się i kończą skojarzenia z wielkim rugby, o którym wielu ludzi ze środowiska marzy. Tym jednak trudno żyć w nieskończoność. Sobotnie wybory mają to zmienić. Ze stanowiska odchodzi Jan Kozłowski, który na czele związku stał od 2000 roku. Część środowiska polskiego rugby za sukces Kozłowskiego uznaje wywalczenie ...


Rozszerzona zawartość newsa

70 osób zgłoszonych przez okręgowe związki rugby z całej Polski zbierze się w sali Londyn stołecznego Stadionu Narodowego, by podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Delegatów wybrać nowe władze. Na nazwie sali zaczynają się i kończą skojarzenia z wielkim rugby, o którym wielu ludzi ze środowiska marzy. Tym jednak trudno żyć w nieskończoność. Sobotnie wybory mają to zmienić. Ze stanowiska odchodzi Jan Kozłowski, który na czele związku stał od 2000 roku. Część środowiska polskiego rugby za sukces Kozłowskiego uznaje wywalczenie stypendiów dla reprezentantów Polski, co przed jego prezesurą było w sferze marzeń. Inni akcentują jego zbyt małe zaangażowanie w późniejsze losy dyscypliny.

Nie mam wątpliwości, że jest to bardzo przyzwoity człowiek, jednak jako prezes związku stał zbyt daleko w kluczowych momentach. Brakowało go przy podejmowaniu najważniejszych decyzji - mówi "Dziennikowi Bałtyckiemu" Mieczysław Hirszler, były członek zarządu PZR i dawny reprezentant Polski. Dziś polskie rugby stoi przed wyzwaniem zmierzenia się z rzeczywistością. A rzeczywistość jest taka, że brakuje mu wszystkiego: pieniędzy, pomysłów, skutecznej promocji, jawności, sukcesu i zgody bardzo podzielonego środowiska. Wszystkie grupy walczące o władze w PZR akcentują natychmiastową potrzebę zmian, choć nie do końca, bo spośród trzech kandydatów, którzy staną w szranki wyborcze jeden konsekwentnie milczy. To Robert Pietrzak oficjalnie popierany przez m.in. Pomorski Okręgowy Związek Rugby i Ogniwo Sopot. Pietrzak jeszcze niedawno był członkiem zarządu PZR, ale z niego wystąpił. Teraz jednak chce wrócić w roli pierwszej osoby w polskim rugby. Walka na argumenty a raczej prezentacja swoich skróconych programów wyborczych toczy się głównie w kuluarach lub na portalach społecznościowych. Wiadomo, że kontrakandydatami Roberta Pietrzaka są Krzysztof Liedel i Dariusz Pogocki. Pierwszy to obecnie dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas, były policjant i rugbista. Jest popierany przez inicjatywę Czas na Rugby oraz Warszawsko-Mazowiecki Okręgowy Związek Rugby. Liedel chce m.in. wykorzystać doświadczenie dawnych rugbistów, którzy dziś mają np. kontakty z krajami zachodniej części Europy. Jako swoje atuty przedstawia duże doświadczenie w zarządzaniu ludźmi, także w ramach Biura Bezpieczeństwa Narodowego, sportową pasję związaną z rugby i prowadzeniem klubu fitness. Dariusz Pogocki to profesor w Instytucie Chemii i Techniki Jądrowej Uniwersytetu Rzeszowskiego. W swoim programie akcentuje wychowawczą rolę rugby i wagę zdrowia sportowców. Pogockiego popiera RK Sanok, Klub Uczelniany AZS Uniwersytetu Rzeszowskiego, UKS Rugby Tur Chojnice, Klub Sportowy Ciechan i Szymon Kołecki oraz RC Biało-Czarni Nowy Sącz.

źródło:Dziennik Bałtycki