Miejski urzędnik grozi łódzkiemu klubowi!
Dodane przez Rugbus dnia 13-05-2013

Łódzcy rugbiści przed meczem z mistrzem Polski Lechią Gdańsk. rozegranym na stadionie MOSiR przy al. Piłsudskiego musieli się przebierać w sali konferencyjnej. Po prostu brakło dla nich szatni, co ze zdziwieniem odnotowali goście z Wybrzeża, a przedstawicielom Master Pharm Budowlani było wstyd! Mogło się wydawać, że taka sytuacja sprawi, iż urzędnicy czerwienić się będą ze wstydu. Niestety, nie w Łodzi. Dyrektor MOSiR przystąpił do ofensywy. Oto co m.in powiedział ...


Rozszerzona zawartość newsa


Więcej zdjęć do obejrzenia w galerii.

Mogło się wydawać, że taka sytuacja sprawi, iż urzędnicy czerwienić się będą ze wstydu. Niestety, nie w Łodzi. Dyrektor MOSiR przystąpił do ofensywy. Oto co m.in powiedział w tej sprawie PAP:

(...) - Podpisując umowę, Budowlani znali jej warunki. Wiedzieli, że nie będą mogli korzystać z szatni gospodarzy, bo jest ona zajęta przez Widzew, który jest tu głównym najemcą. Jestem więc zaskoczony tym, że teraz mają o to pretensje - powiedział dyrektor łódzkiego MOSiR Radosław Podogrocki.

Dodał, że nikt z Budowlanych do tej pory nie zgłaszał u niego żadnych zastrzeżeń odnośnie korzystania z obiektu. Nie wykluczył jednak, że w zaistniałej sytuacji może się okazać, że rugbiści nie będą już grali na stadionie przy al. Piłsudskiego.

Kolejny raz przekonujemy się, że w Łodzi urzędnik nie pełni służebnej roli wobec sportu, a stawia się w roli człowieka, który mając władzę będzie decydował o tym, czy ktoś ma prawo być zadowolonym z jego usług, czy też nie. I chyba wszyscy wiedzą, jak to się nazywa...
źródło:Express Ilustrowany