Paraliż ligi rugby. Mecz przełożony.
Dodane przez Rugbus dnia 04-04-2013

Rugbiści Master Pharm Budowlani ostatni ligowy mecz rozegrali 18 listopada minionego roku. Pokonali w Lublinie Budowlanych 32:9. Na początku kwietnia powinni być po dwóch bardzo ważnych meczach rundy rewanżowej. Zima weryfikuje te plany. Pojedynek z Lechią Gdańsk na stadionie Widzewa został przełożony na późniejszy termin. Wszystko wskazuje na to, że kolejny mecz z Pogonię w Siedlcach, zaplanowany na najbliższą sobotę, czeka podobny los. Zostanie rozegrany, gdy do Polski nareszcie nadejdzie wiosna. Polski Związek Rugby daje klubom wolną ...


Rozszerzona zawartość newsa

Pojedynek z Lechią Gdańsk na stadionie Widzewa został przełożony na późniejszy termin. Wszystko wskazuje na to, że kolejny mecz z Pogonię w Siedlcach, zaplanowany na najbliższą sobotę, czeka podobny los. Zostanie rozegrany, gdy do Polski nareszcie nadejdzie wiosna.

Polski Związek Rugby daje klubom wolną rękę. Mogą zaryzykować i zagrać, jeśli znajdą ku temu odpowiednie boiska. – Sęk w tym, że mamy w Polsce dwa takie obiekty – mówi trener łodzian Mirosław Żórawski. – Jeden to Stadion Narodowy Rugby w Gdyni, który posiada sztuczną nawierzchnię, drugi to podobne boisko w Warszawie na Bemowie. W tej sytuacji realne jest tylko rozegranie derbów Wybrzeża Lechia – Arka. Resztę meczów trzeba przełożyć.

Czas nagli. Praktycznie już powinny zapaść jednoznaczne decyzje. Niestety, nie ma kto ich podjąć, gdyż Komisja Gier i Dyscypliny PZR podała się do dymisji. Może w tej sytuacji powinni spotkać się przedstawiciele klubów ekstraligi i podjąć próbę uratowania bardzo napiętego kalendarza. Wiadomo, że rugbiści w środku tygodnia grać nie mogą, mają bowiem swoje zawodowe obowiązki. Zostają weekendy, zajęte też przez mecze Pucharu Polski i występy reprezentacji. Może w tej sytuacji do jednego trzeba będzie ograniczyć półfinałowe starcie w play-off, a może przedłużyć rozgrywki na lipiec? Decyzje muszą zapaść szybko, żeby wszyscy – trenerzy, zawodnicy i kibice – wiedzieli na czym stoją.

Trener Mirosław Żórawski mówi, że jego zawodnicy mają ciągłego trenowania po dziurki w nosie. Chcą grać. W tej sytuacji nie można wykluczyć, że dojdzie do kolejnego spotkania łodzian z Orkanem Sochaczew. Ostatnio nasz zespół wygrał 40:10.
źródło:Express Ilustrowany