Tomasz Grodecki z Budowlanych Łódź: "Jestem z Bałut, więc żal żegnać się z Górniczą. Ale..."
Dodane przez Rugbus dnia 29-03-2013

Pochodzę z Bałut, tutaj się wychowałem, a moja szkoła podstawowa i liceum są blisko stadionu. Nie ukrywam więc, że pożegnanie się z tym stadionem to dla mnie ogromna strata. Trzeba jednak przyznać, że warunki do gry były tu naprawdę złe - mówi w rozmowie z "Gazetą" i Łódź.sport.pl Tomasz Grodecki, zawodnik Master Pharm Budowlanych Łódź. Ostatni raz zagraliście o punkty 18 listopada... Tomasz Grodecki: Rzeczywiście, od naszego ostatniego meczu minęło już mnóstwo czasu. Wychodzi na to, że ...


Rozszerzona zawartość newsa

Pochodzę z Bałut, tutaj się wychowałem, a moja szkoła podstawowa i liceum są blisko stadionu. Nie ukrywam więc, że pożegnanie się z tym stadionem to dla mnie ogromna strata. Trzeba jednak przyznać, że warunki do gry były tu naprawdę złe - mówi w rozmowie z "Gazetą" i Łódź.sport.pl Tomasz Grodecki, zawodnik Master Pharm Budowlanych Łódź.
Szymon Bujalski: Ostatni raz zagraliście o punkty 18 listopada...

Tomasz Grodecki: Rzeczywiście, od naszego ostatniego meczu minęło już mnóstwo czasu. Wychodzi na to, że zimowa przerwa będzie prawie dwa razy dłuższa od rundy wiosennej. Dziwna sytuacja. Ale nikt nie mógł przewidzieć, że pogoda tak utrudni nam rozgrywki. Przecież gdyby nie atak zimy, to bylibyśmy już po dwóch spotkaniach.

Nie macie już dość tego czekania?

- Jakoś to znosimy, bo ten okres przygotowawczy jest wyjątkowy. Jeszcze nigdy nie mieliśmy tak urozmaiconych zajęć i wprowadzonych tylu innowacji. Ćwiczyliśmy w sali bokserskiej, na matach dżudo, mieliśmy wyczerpujące zajęcia z CrossFitu, a do tego korzystamy z wielu siłowni oraz obiektów SMS-u, gdzie mamy bardzo dobre warunki. Dzięki temu okres bez walki na boisku mija naprawdę znośnie. Choć oczywiście wszyscy nie możemy się już doczekać walki o punkty, bo tego nie zastąpią nawet najlepsze ćwiczenia.

Opóźnienie o niemal miesiąc inauguracji rundy nie wpłynie źle na waszą formę?

- Dzięki temu, że możemy trenować na odśnieżonym boisku na SMS-ie, to myślę, że z naszą formą źle nie jest. Wiadomo, że nie jest ona jeszcze idealna, ale też i na tym etapie przygotowań nie może być. Do tego potrzeba spotkań o stawkę i walki z prawdziwym przeciwnikiem. I dopiero wtedy zobaczymy, na co nas tak naprawdę stać. Ale wszystko i tak rozstrzygnie się dopiero na koniec ligi. W poprzednim sezonie wygrywaliśmy dosłownie wszystko, ale najważniejszy mecz, czyli finał, przegraliśmy. Trzeba więc do tej rundy i naszych mistrzowskich aspiracji podejść na spokojnie.

Ostatnio kontuzja wykluczyła z gry do końca sezonu Dariusza Kaniowskiego. Wracają jednak Merab Gabunia, Temo Sokhadze, Łukasz Żórawski, Sebastian Łuczak czy chociażby ty. Wiosną kibice znów zobaczą więc silnych Budowlanych

- Fajnie, że do drużyny wraca tylu graczy. Mam nadzieję, że Merab, Temo czy Łukasz znów będą siłą napędową i poprowadzą naszą grę. A jeśli chodzi o mnie, to przyznam szczerze, że bardzo brakowało mi treningów. Teraz, niestety, też nie mogę ćwiczyć tak często jakbym chciał, bo w siłowni pracuję zazwyczaj popołudniami i przez to nie mogę przychodzić regularnie na zajęcia. Jeżeli mam tylko możliwość, to przychodzę zawsze. Z Budowlanymi jestem związany już od 15 lat. Trenowałem tu praktycznie przez całe życie i gdy tej jesieni mnie nie było, to czułem, że czegoś mi w życiu brakuje. Teraz już jednak wróciłem i mam nadzieję, że będę nie tylko grał coraz więcej, ale i odzyskam formę z najlepszych lat.

Potrzeba było naprawdę burzliwej jesieni i zimy, by wszystko wróciło do normy. Wydaje się, że przełomowym momentem był lutowy obóz w Spale, gdzie z tego, co mi mówiono, naprawdę się na nowo zjednoczyliście.

- Bo tak było. Ten obóz nas mocno skonsolidował i złapaliśmy po nim wiele chęci do wspólnego działania. Taki krótki wypad był nam bardzo potrzebny. Mam nadzieję, że nie był ostatni i przed najważniejszymi meczami sezonu znowu zaszyjemy się gdzieś sami na te kilka dni. Trzeba też przyznać, że wiele optymizmu wlało w nas pozyskanie nowego sponsora, a także starania nowego menedżera. Jarek Bator to człowiek, który przez lata był związany z rugby i dlatego naprawdę wie, co robi.

Nie dość, że wiosną nie będziecie grać na Górniczej, to jeszcze tak naprawdę nie ma pewności, gdzie w ogóle będziecie występować...

- Właśnie to jest nasz największy problem. Pochodzę z Bałut, tutaj się wychowałem, a moja szkoła podstawowa i liceum są blisko stadionu. Budowlani zawsze kojarzyli mi się z tą Górniczą, a po meczu przychodziło bardzo wielu znajomych i panowała bardzo fajna atmosfera. Nie ukrywam więc, że pożegnanie się z tym stadionem to dla mnie ogromna strata. Znałem tam przecież każde źdźbło trawy... Właśnie, o ile tam jakakolwiek trawa jeszcze była. Bo choć sentyment mam duży, to jednak trzeba przyznać, że warunki do gry były tam naprawdę złe. Dlatego też nie możemy żyć przeszłością. Musimy skupić się na tym, co mamy, czyli treningach na SMS-ie i grze poza Górniczą, być może na stadionie przy al. Piłsudskiego. Jeśli kibice będą z nami, to na pewno będzie nam o wiele łatwiej. Wierzę więc, że wszystko pójdzie w dobrą stronę i dzięki wsparciu fanów szybko odnajdziemy się na nowym obiekcie.
źródło:sport.pl