Zaplanowane za trzy tygodnie zgrupowanie reprezentacji we Francji zostaje odwołane - Minister Mucha niszczy polskie rugby.
Dodane przez Rugbus dnia 04-02-2013

Arbitralną decyzją minister sportu Joanny Muchy próżny okazał się wieloletni trud budowania silniej reprezentacji Polski w rugby. Wieloletnia praca trenera Tomasza Putry poszła na marne.Minister postanowiła, że dofinansowane, i to tylko w ograniczonym stopniu, będzie olimpijskie rugby siedmioosobowe. Kompletnie bez sensu, bo w kraju, w którym rugby uprawia kilka tysięcy ludzi – jedna odmiana bez drugiej po prostu obejść się nie może. Najlepsi siódemkowicze wywodzą się z piętnastek i taka jest kolej rzeczy. Trzeba być sportowym ignorantem, żeby tego nie wiedzieć. Teraz Polski Związek Rugby ma...


Rozszerzona zawartość newsa



Minister Mucha niszczy polskie rugby.


Arbitralną decyzją minister sportu Joanny Muchy próżny okazał się wieloletni trud budowania silniej reprezentacji Polski w rugby. Wieloletnia praca trenera Tomasza Putry poszła na marne.

Minister postanowiła, że dofinansowane, i to tylko w ograniczonym stopniu, będzie olimpijskie rugby siedmioosobowe.
Kompletnie bez sensu, bo w kraju, w którym rugby uprawia kilka tysięcy ludzi – jedna odmiana bez drugiej po prostu obejść się nie może. Najlepsi siódemkowicze wywodzą się z piętnastek i taka jest kolej rzeczy. Trzeba być sportowym ignorantem, żeby tego nie wiedzieć.

Teraz Polski Związek Rugby ma szukać sponsorów dla drużyny narodowej. Jak jednak ma to zrobić, gdy przerażony sytuacją sekretarz generalny zamiast działać poszedł sobie na urlop.

Reprezentacja w krajowym składzie spotkała się na zgrupowaniu w Warszawie. Uczestniczył w nim zawodnik Budowlanych Paweł Grabski.
Polacy mieli w planach przygotowanie we Francji do kluczowych spotkań w walce o awans do dywizji 1A Pucharu Narodów Europy. Brak środków sprawia, że zgrupowanie trzeba odwołać. We Francji nasza drużyna miała zagrać m.in. z reprezentacją Szwajcarii. Nasi przeciwnicy zadeklarowali, że zapłacą za pobyt i za samą możliwość zmierzenia się z polską drużyną.

W świecie rugby, aby zagrać z lepszymi, trzeba teraz za to płacić, a my jesteśmy już na takim poziomie, że właśnie do nas zgłaszają się rywale, szukający wymagających sparingpartnerów – mówi selekcjoner Tomasz Putra.

Teraz trzeba o tym wszystkim zapomnieć, zerwać umowy, wystawić się na pośmiewisko i zapomnieć o sportowych ambicjach. W ministerstwie nie zauważono choćby tak drobnego faktu, że rugbiści są jedyną polską drużyną, która w przeciągu ostatnich trzech lat awansowała o piętnaście miejsc w rankingu światowym.
źródło: Express Ilustrowany
---------------------------------------------------------------------------------------------
Zaplanowane za trzy tygodnie zgrupowanie reprezentacji we Francji zostaje odwołane.



Reprezentacja Polski w krajowym składzie spotkała się na pierwszym zgrupowaniu w stolicy, by rozpocząć przygotowania do kluczowych spotkań w walce o awans do dywizji 1A Pucharu Narodów Europy. Niestety sztab trenerski i zawodnicy na dzień dobry dostali obuchem w głowę, dowiadując się, że zaplanowane za trzy tygodnie zgrupowanie we Francji zostaje odwołane...

Tomasz Putra, selekcjoner kadry był optymistycznie nastawiony jeśli chodzi o swoich podopiecznych, ale jak dobrze wiemy same chęci nie wystarczą. - Zawodnicy są w dobrej formie, dobrze przygotowani motorycznie, tylko z powodu trwającego w klubach okresu przygotowawczego, treningi skupione są na budowani siły i wytrzymałości, przez co wszyscy mają problemy z techniką gry w rugby. Niektórzy z nich pierwszy raz od zakończenia rundy jesiennej wyszli dziś na boisko trawiaste. Dlatego zdarzało się sporo błędów technicznych, ale przy niemal dwu i pół miesięcznej przerwie od gry jest to w pełni zrozumiałe. Wszyscy zawodnicy kadry deklarują chęć wspólnej pracy, ale jeśli nie będziemy mieli kolejnego zgrupowania i nie zagramy żadnego sparingu, to może się okazać, że część z rugbistów występujących z polskiej lidze, przystąpi do rywalizacji z Ukrainą bez choćby jednego, rozegranego w tym roku spotkania – zauważył na wstępie selekcjoner polskiej kadry.

- W październiku robiłem na życzenie Ministra Sportu cały plan przygotowań kadry. Jestem trenerem szkolonym najpierw przez warszawską uczelnię, potem przez uczelnie francuskie, a ostatnio otrzymałem od trzeci stopień trenerski od IRB. W związku z tym wymagano ode mnie trzymania się pewnych zasad. W tej chwili dowiaduję się, że muszę zapomnieć o tym czego się nauczyłem i co obiecałem Ministrowi, bo odwołuje się zaplanowane wcześniej rzeczy. Wynika z tego, że ludzie pracujący w Ministerstwie Sportu znają się lepiej na rugby, bo w czwartek dowiedziałem się w rozmowie z sekretarzem generalnym i wiceprezesem PZR, że nie mamy pieniędzy więc musimy odwołać zaplanowane na luty zgrupowanie we Francji – powiedział w rozmowie z RugbyPolska.pl Tomasz Putra, który dopiero po przylocie do Warszawy usłyszał hiobowe wieści.

Dla trenera kadry jest to dodatkowy cios, bo jak się okazuje, samodzielnie zajął się przygotowaniem zgrupowania oraz zaplanowaniem i umówieniem sparingów z wymagającymi rywalami. - Osobiście to wszystko załatwiałem. We Francji mieliśmy zagrać mecz z reprezentacją Szwajcarii, gdzie nasi przeciwnicy zadeklarowali się zapłacić nam za pobyt i za samą możliwość zmierzenia się z nami. W świecie rugby, aby zagrać z lepszymi trzeba teraz za to płacić, a my jesteśmy już na takim poziomie, że właśnie do nas zgłaszają się rywale, szukający wymagających sparingpartnerów. Jest już ułożona hierarchia.

- Z punktu widzenia sportowego jest to dla mnie ogromna strata, bo miała się tam odbyć wspólna kosultacja i konfrontacja zawodników grających na co dzień w Polsce i we Francji – kontynuuje wypowiedź szkoleniowiec. - Zaplanowane były mecze sparingowe ze wspomnianą reprezentacją Szwajcarii oraz bardzo dobrym klubem Federal 1, CS Vienne, w którym mamy trzech reprezentantów kraju. Dla mnie jest to dodatkowy problem, bo osobiście rozmawiałem ze Szwajcarami, ustalałem wszystko w Vienne. Na szczęście nie zdążyłem opłacić gwarancji naszego przyjazdu, bo byłyby to stracone pieniądze. Nie mówiąc już o tym, że Bourgoin, gdzie mieliśmy grać, wydrukowano już afisze i bardzo poważnie przygotowywano się do organizacji meczu międzypaństwowego. W Polsce niestety nikt nie zadaje sobie pytania, jakie są konsekwencje odwołania tych konsultacji. O konsekwencje będę musiał ponieść osobiście.

Trener Putra wyraźnie nie mógł uwierzyć w to co się stało. - Nie można przecież odwoływać tak późno czegoś co było dużo wcześniej zaplanowane. Złożyłem plan spełniający wszystkie wymogi ministerialne. Zacząłem się tym bardziej interesować i czytałem w prasie jaka jest argumentacja odebrania nam finansowania. Okazało się przy okazji, że jesteśmy jedyną drużyną, która w przeciągu ostatnich trzech lat skoczył o piętnaście miejsc w rankingu światowym. Jeśli porównać to miejsce i liczbę ludzi trenujących ten sport w kraju, to jesteśmy na trzecim miejscu za siatkówką i piłką ręczną, a mimo to odbiera się nam środki potrzebne na przygotowania do sezonu.

- Argument, że finansowane będzie tylko rugby siedmioosobowe, dla każdego kto zna się na rugby, a za takiego jestem uznany przez międzynarodową federację, jest zupełnie niezrozumiały. To oznacza, że ci ludzie nie mają kompletnie pojęcia o rugby. Żeby ono istniało musimy grać w piętnastki, bo tylko grając w klasyczną odmianę możemy podnieść poziom rugby siedmioosobowego. Głupie rozdzielenie tych dwóch odmian świadczy tylko źle o doradcach pani Minister Joanny Muchy, bo ona sama nie musi się na wszystkim znać, więc nie sądzę, żeby samodzielnie podejmowała w tej kwestii decyzję. Żałuję bardzo, że nie skonsultowali się z nami. Ze mną lub osobami, które mogły przedstawić im zawiłości naszej dyscypliny. To jest karygodne.

Najdziwniejsze jednak w tym wszystkim wydaje się to, że przecież informacje o zmianach w finansowaniu związków sportowych Joanna Mucha zapowiedziała już po igrzyskach olimpijskich w Londynie. Polski Związek Rugby powinien się więc zabezpieczyć na tę ewentualność i przygotować finansowo, aby w razie odcięcia pieniędzy płynących z państwa, mieć przygotowane fundusze na przygotowania reprezentacji narodowej. W końcu jest to nasze największe dobro. - Ja jestem tylko trenerem, nie prezesem. Moim zadaniem jest wykonywać swoje obowiązki, a pytania w tym temacie należy zadawać Polskiemu Związkowi Rugby. Na swój sposób staram się pracować nad popularyzacją rugby, ale w kraju są osoby odpowiedzialne za to, które powinny myśleć o innych źródłach finansowania polskiego rugby, a nie opierać się tylko na funduszach ministerialnych – powiedział Tomasz Putra zapytany o swój pogląd na zarysowaną przez nas sytuację.

Jeszcze nie dawno w Polsce głośno mówiło się o tym, że Biało-Czerwoni będą grać o udział w Pucharze Świata. Po doskonałym początku wiele osób zaczęło w to nawet wierzyć. Bez odpowiednich przygotowań możemy jednak takie plany włożyć między bajki. - Jest to trzecia impreza świata i jedno z największych wydarzeń, nie tylko sportowych, w całej Europie. Zachodnie federacje mają szeroko rozbudowane systemy szkolenia rugby. Jest to ogromna machina, która nakręca całe rugby, nie tylko siódemkowe. Ktoś powiedział kiedyś, że powinno się naszych ministrów wysłać na zachód żeby nauczyli się tam, jak wychowuje się młodych ludzi przez sport. Być może jesteśmy w tak krytycznym momencie, że po prostu nie ma pieniędzy w kraju, ale wychowanie poprzez sport powinno być priorytetem, bo młodzież w Polsce i tak ma już za mało zajęć ruchowych, a to jest niezwykle istotne dla zdrowia, sprawności intelektualnej i wielu innych elementów życia – argumentuje selekcjoner kadry, wskazując na te najwyższe cele, jak i najbardziej podstawowe potrzeby.

W tym wszystkim zastanawiająca, lub nawet szokująca jest pasywność osób bezpośrednio odpowiedzialnych za polskie rugby. Bo skoro wyschło źródełko ministerialne, powinno się stanąć na głowie, aby nasza REPREZENTACJA (piszę specjalnie dużymi literami, bo niektórzy chyba zapomnieli o czym mówimy) mogła przygotowywać się do najważniejszych na przestrzeni czterech lat meczów. Z drugiej strony można ich jednak "zrozumieć". Bo awans kadry na wyższy poziom rozgrywek oznacza dla nich same problemy – organizacyjne i finansowe. Trzeba nagle zacząć aktywnie pracować, może więc lepiej zostać w środku stawki, nie wychylać się i tylko od czasu do czasu chwalić się, jakimi to my nie jesteśmy dżentelmenami, grającymi w chuligańską grę...
źródło:RugbyPolska.pl