Lider Budowlanych o Polsce na Euro.
Dodane przez Rugbus dnia 13-06-2012

Przed meczem Polski z Rosją przypominano bitwę warszawską, a Smudę przedstawiano jako Józefa Piłsudskiego. Tymczasem jeśli wyjdziemy z grupy z drugiego miejsca, a Niemcy wygrają grupę B, to o awans do półfinału powalczymy w Gdańsku. Już widzę te tytuły nawiązujące do obrony Westerplatte - mówi Tomasz Stępień, gwiazdor Budowlanych i reprezentacji Polski w rugby. W sobotę rugbiści Blach Pruszyński Budowlanych rozegrają rewanżowe spotkanie półfinału mistrzostw Polski. Mimo że sezon rugby wkroczył właśnie w decydującą fazę, zawodnicy znajdują również czas na ...


Rozszerzona zawartość newsa

W sobotę rugbiści Blach Pruszyński Budowlanych rozegrają rewanżowe spotkanie półfinału mistrzostw Polski. Mimo że sezon rugby wkroczył właśnie w decydującą fazę, zawodnicy znajdują również czas na oglądanie Euro. Jednym z największych kibiców piłki w drużynie wicemistrzów Polski jest wielokrotny reprezentant Polski Tomasz Stępień. Jak wtorkowy mecz z Rosją ocenia najskuteczniejszy rugbista poprzedniego sezonu? - Remis nie jest złym wynikiem, zwłaszcza, że do przerwy przegrywaliśmy 0:1. Trzeba się cieszyć z tego punktu, bo wciąż pozostajemy w grze i kwestia awansu zależy tylko od nas. I wreszcie ostatni mecz w grupie na ważnej imprezie nie będzie meczem o honor, co w tym wieku były dla naszych piłkarzy tradycją - ocenia Stępień.

I dodaje: - Remis ten oznacza jednak, że z Czechami będziemy musieli wygrać. Zastanawiam się, jak z tym zadaniem poradzi sobie nasza reprezentacja, która przecież zdecydowanie lepiej radzi sobie w kontrze, a nie ataku pozycyjnym. Poza tym dotychczasowe mecze pokazały, że wielu ofensywnych zawodników nie mamy. Oczywiście jest rewelacyjny Lewandowski, który radzi sobie bardzo dobrze i Błaszczykowski, który rządzi na prawym skrzydle, ale poza nimi za grę w ofensywie nikogo specjalnie wyróżnić nie można. Po Obraniaku widać, że jest nienajlepiej przygotowany fizycznie, bo w końcówce meczu z Rosją oddychał rękawami. Z kolei Piszczek wyraźnie nie jest w formie z Borussii i w ataku praktycznie nic nie daje. Po wtorkowym meczu z pewnością na pochwały zasłużyli Polański czy Dudka, ale to przecież nie są piłkarze, którzy mogą postraszyć w ataku. Wierzę jednak, że mimo małej liczby ofensywnych graczy w formie, spotkanie z Czechami uda się rozstrzygnąć na naszą korzyść.

Zdaniem Stępnia po ewentualnym wyjściu z grupy ćwierćfinałowym rywalem powinny być Niemcy, które w pierwszym meczu w grupie B pokonali Portugalię 1:0. - Na naszych oczach rysuje się niesamowita historia. Przed chwilą mieliśmy wielkie emocje związane ze spotkaniem z Rosją, przed którym przypominano bitwę warszawską, a Smudę przedstawiano jako Józefa Piłsudskiego. Tymczasem już tydzień później możemy rozegrać kolejne spotkanie z mocno historycznym podtekstem. Jeśli wyjdziemy z grupy z drugiego miejsca, a Niemcy wygrają grupę B, to o awans do półfinału powalczymy przecież w Gdańsku. Już widzę te tytuły nawiązujące do obrony Westerplatte - zauważa lider Budowlanych.

Stępień wypowiada się także na temat zachowania selekcjonera, który jego zdaniem nie najlepiej radzi sobie z kierowaną pod jego adresem krytyką. - Nie do końca podoba mi się podejście Smudy, o którym nie można powiedzieć praktycznie żadnego złego słowa, bo na każdą krytykę reaguje dość agresywnie. A przecież zazwyczaj ta krytyka nie jest złośliwa, tylko konstruktywna. Czy to dziwne, że niektórzy eksperci podważają grę w kadrze Boenischa, który dopiero wrócił do piłki po dwóch latach przerwy? Według mnie nie. Takie ostre reakcje ze strony selekcjonera są więc chyba trochę przesadne - uważa lider Budowlanych. - Ale z drugiej strony to on prowadzi tę kadrę i ma prawo podejmować takie decyzje, jakie uzna za najlepsze. W końcu po Euro to on będzie rozliczany z wyniku Polski. A jeśli wyjdziemy z grupy, to jego wszyscy krytycy ucichną, a sam Smuda będzie noszony na rękach. I oby był.
źródło:Gazeta.pl