Polscy rugbiści zagrają w Gdańsku z Niemcami.
Dodane przez Rugbus dnia 16-11-2011

Po meczu z Czechami w Nowym Sączu i wyjeździe do Kiszyniowa na mecz z Mołdawią reprezentacja polskich rugbistów powraca do Trójmiasta. Tym razem swój oficjalny mecz w ramach Pucharu Europy Narodów biało- czerwoni rozegrają nie na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni, lecz w sobotę o godz. 19.30 w Gdańsku, na miejskim obiekcie przy ul. Traugutta 29. Tym samym reprezentacja wraca w to miejsce po 34 latach. Ostatni mecz nasi kadrowicze przy ul. Traugutta grali w 1977 r., przegrywając ...


Rozszerzona zawartość newsa

Po meczu z Czechami w Nowym Sączu i wyjeździe do Kiszyniowa na mecz z Mołdawią reprezentacja polskich rugbistów powraca do Trójmiasta. Tym razem swój oficjalny mecz w ramach Pucharu Europy Narodów biało- czerwoni rozegrają nie na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni, lecz w sobotę o godz. 19.30 w Gdańsku, na miejskim obiekcie przy ul. Traugutta 29. Tym samym reprezentacja wraca w to miejsce po 34 latach. Ostatni mecz nasi kadrowicze przy ul. Traugutta grali w 1977 r., przegrywając tylko dwoma punktami z Francją, a spotkanie to obejrzało aż 20 tysięcy osób. Dziś Polacy z takimi przeciwnikami jak trójkolorowi nie mają szans się mierzyć. Są jednak widoki, aby podopieczni Tomasza Putry zwyciężyli w swojej grupie Pucharu Europy Narodów.

Polacy do prowadzącej Belgii tracą bowiem zaledwie trzy punkty. Aby było to możliwe, z Niemcami trzeba jednak koniecznie zwyciężyć. Polscy rugbiści więc już od środy przebywają w hotelu Arkon Park w Gdańsku i wspólnie trenują. Trener Tomasz Putra powołał na spotkanie z Niemcami kilku zawodników z trójmiejskich klubów. To Grzegorz Janiec i Rafał Witoszyński z Lechii oraz Łukasz Szostek z Arki.

- Z Niemcami z pewnością czeka nas trudny mecz, bowiem to silna reprezentacja, mająca w swoim składzie zawodników wywodzących się z Republiki Południowej Afryki i Francji - mówi łącznik młyna Łukasz Szostek.

- Udało nam się jednak z nimi wygrać rok temu we Frankfurcie, stąd nie widzę powodów, aby nie powtórzyć takiego sukcesu u siebie. Zrobimy wszystko, żeby zwyciężyć.

Mecz, o którym wspomina łącznik biało-czerwonych, zakończył się triumfem Polaków 22:17 (9:14) i był wyjątkowo emocjonujący. Niemcy, którzy do osiągnięcia remisu potrzebowali przyłożenia, a w przypadku celnego kopnięcia z podwyższenia po takiej akcji mogli nawet zwyciężyć, wściekle atakowali Polaków w końcówce.

Nasi kadrowicze nie dali się jednak złamać. Na podobne widowisko i emocje kibice rugby mogą z pewnością liczyć na stadionie w Gdańsku.