Trener Budowlanych: Nie chcę być samochwałą, ale jesteśmy hegemonami!!
Dodane przez Rugbus dnia 09-11-2011

Nie mogę powiedzieć już dzisiaj, że na pewno zdobędziemy podwójną koronę. Mogę jednak zapewnić, że tę ekipę z pewnością na to stać - twierdzi Mirosław Żórawski, trener Blach Pruszyński Budowlanych, którzy w obecnym sezonie wygrali wszystko, co mogli wygrać . W ostatni weekend rugbiści Budowlanych rozbili w Krakowie Juvenię 90:9. Wygrali w tym sezonie wszystkie osiem spotkań w lidze, a także mecz w Pucharze Polski. Jeśli pogoda pozwoli, w obecnym roku zagrają jeszcze ...


Rozszerzona zawartość newsa

Nie mogę powiedzieć już dzisiaj, że na pewno zdobędziemy podwójną koronę. Mogę jednak zapewnić, że tę ekipę z pewnością na to stać - twierdzi Mirosław Żórawski, trener Blach Pruszyński Budowlanych, którzy w obecnym sezonie wygrali wszystko, co mogli wygrać . W ostatni weekend rugbiści Budowlanych rozbili w Krakowie Juvenię 90:9. Wygrali w tym sezonie wszystkie osiem spotkań w lidze, a także mecz w Pucharze Polski. Jeśli pogoda pozwoli, w obecnym roku zagrają jeszcze mało istotny pucharowy mecz z Pogonią Siedlce.

Szymon Bujalski: Osiem meczów, osiem wygranych - dotychczasowy sezon w wykonaniu Budowlanych jest idealny.

Mirosław Żórawski: Osiem wygranych i tylko dwie bez bonusowego punktu. Nie chciałbym, żeby te słowa zostały odebrane jako chwalenie się, ale chyba możemy pokusić się o stwierdzenie, że jesteśmy hegemonami. Bo tak to w tej chwili wygląda. Z powodu problemów organizacyjnych wiele zespołów mocno obniżyło poziom, zmiany przechodzą też Arka i Lechia, które na dzisiaj nie są tak mocne, jak były jeszcze niedawno. Prawda jest taka, że w innych drużynach kontuzje czy zawieszenia mocno komplikują sytuację, natomiast u nas ławka jest na tyle szeroka, że sobie z takimi problemami bardzo dobrze radzimy. Mimo kontuzji czy tego, że oddajemy zawodników aż do trzech reprezentacji, jesteśmy w stanie cały czas wystawiać naprawdę silną piętnastkę.

Co widać nie tylko po waszych wynikach i grze - nie tylko zdobywacie kolejne punkty, lecz także robicie to w imponującym stylu.

- Statystyka rzeczywiście jest imponująca. W ośmiu kolejkach zdobyliśmy 55 przyłożeń, co daje średnią niemal siedmiu na mecz. Mamy też ogromną różnicę w małych punktach zdobytych i straconych [325 przy 139 wicelidera - przyp. red.]. Przepraszam, że tak się tym zachwycam, ale po prostu jestem bardzo zadowolony z naszych dotychczasowych dokonań. W tym momencie jeszcze raz warto oddać pokłon nowej spółce, której rządy wprowadziły tak potrzebny spokój i stabilizację. To bardzo ułatwiło nam pracę.

A jak ocenia pan letnie wzmocnienia drużyny - Teimuraza Sokhadzę i Davita Gugushwiliego?

- Niektórzy się bali, że dziura po odejściu Kacpra Ławskiego do Francji będzie nie do załatania, ale Gugushwili dał sobie z tym radę. Oczywiście to zawodnik innego typu, ale także bardzo twardy i potrafiący napsuć wiele krwi rywalom. A Sokhadze? Owszem, pokazał się z dobrej strony, ale, niestety, okazał się też zawodnikiem dość kontuzjogennym. Miejmy nadzieję, że ta runda nauczyła go specyfiki gry w polskiej lidze i tego, że jako łącznik ataku musi mieć oczy dookoła głowy i uważać na ostre wejścia przeciwników. Wierzę, że wyciągnie odpowiednie wnioski i wiosną zobaczy go w najlepszej wersji. Bo na treningach widać, że stać go na znacznie więcej.

Jeśli chodzi o "starych" zawodników, to trudno nie zauważyć, że wielu z nich w ostatnich miesiącach naprawdę bardzo mocno się rozwinęła.

- Zgadza się. Jednym z takich rugbistów jest choćby Kamil Pepliński, którego postęp jest bardzo duży. Poniżej pewnego solidnego poziomu nie schodzi też Michał Mirosz, mamy niesamowitą parę środkowych ataku [Sebastian Łuczak i Grzegorz Dułka - przyp. red.] i skrzydłowych. Jeden z nich, Tomek Kozakiewicz, w ostatnim meczu zdobył cztery przyłożenia. Również wielki postęp zrobił Łukasz Żórawski, który na "dziewiątce" zastąpił Macieja Pabjańczyka. I robi to na tyle dobrze, że według mnie jest teraz najlepszym łącznikiem młyna w Polsce. Do formy wrócił też Merab Gabunia, który zrzucił kilka kilogramów i znów gra jak za dawnych lat. Jeśli dalej będzie tak pracował, to wiosną możemy zobaczyć Gabunię, jakiego nikt jeszcze nie widział.

Czy w takim razie Budowlani mają jakiś słaby punkt?

- Szczerze mówiąc, to w tej chwili nie.

W takim razie kibice mogą zacząć już myśleć o odzyskaniu podwójnej korony?

- Spodziewałem się takiego pytania. Wiem, że hasło "podwójna korona" wszystkim ciśnie się na usta, ale my musimy podejść do tego z większym spokojem. Musimy być powściągliwi i wykazać szacunek rywalom, bo zbytnia buta zemściła się na niejednym sportowcu. Nie mogę powiedzieć już dzisiaj, że na pewno zdobędziemy podwójną koronę. Mogę jednak zapewnić, że tę ekipę z pewnością na to stać.
źródło:gazeta.pl