BUDOWLANI-ŁÓDŹ-RUGBY
   Strona Główna Terminarz - Ekstraliga 2017 Historia Rugby w Łodzi
Kwiecień 29 2017 20:19:28   
Video 4
Video1
Video2
video3
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Ostatni mecz 2017
Nawigacja
Strona Główna
Regulamin strony.
Archiwum
Zdjęcia z meczy.

Terminarz - Ekstraliga 2017
Historia Rugby w Łodzi
Kontakt
Szukaj
- Archiwum - Kibice
Ostatnie Artykuły
Francja, Francja i ...
Prezentacja - Drużyn...
ŻÓŁTA KARTKA DLA WŁA...
Jak tanio kupić kosz...
Klęczał przed nami C...
INFORMATOR


Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 681
Najnowszy Użytkownik: wicek10
Miejsce na Twoją reklamę.

Statystyki

free counters
TOPlist
statystyka

Wiadomości dla kibiców.
Nowy terminarz ekstraligi 2017 już na stronie w górnej zakładce. Derby Łodzi dopiero w V kolejce.
Ekstraliga- Mistrz z Łodzi pokonał lidera! Budowlani wygrali wysoko z Budowlanymi.
INFO DLA KIBICA
Ekstraliga: Budowlani SA Łódź - Pogoń Siedlce




Budowlani Łódź SA - Pogoń Siedlce 19:16 (9:7)


Punkty dla łodzian zdobyli: Paul Walters -14 i Michał Mirosz -5

Punkty Pogoń: Rafał Janeczko -11, Daniel Gdula -5
Żółta kartka: Tomasz Rokicki (Pogoń).


Przewidywany skład: Kramarenko, Kujawa, Ignaczak, Kościelski, Karpiński II, Stępień, Noszczyk, Mirosz, Plichta, Walters, Similski, Kaniowski, Kubalewski, Wlaźlak, Bosiacki

W pojedynku na szczycie ekstraligi rugby mistrz Polski Master Pharm Budowlani pokonali lidera tabeli Pogoń Siedlce. To był bardzo emocjonujący i trzymający w napięciu mecz, wspaniała promocja tej dyscypliny. Łodzianie prowadzili już 9:0 i wydawało się, że łatwo wygrają to spotkanie. Rywale nie zamierzali jednak rezygnować z korzystnego wyniku. Drużyna Pogoni znacznie podkręciła tempo i zyskała przewagę, którą udokumentował punktami. Goście objęli prowadzenie 16:9. Na szczęście łodzianie poderwali się do walki i doprowadzili do wyrównania. Wiele emocje były w końcówce spotkania. Była ona szczęśliwa dal drużyny trenera Master Pharm Budowlani Przemysława Szyburskiego. Już w doliczonym czasie punkty kopem z gry zapewnił łodzianom Paul Walters! (Express Ilustrowany)

Budowlani Lublin - KS Budowlani Łódź 76:0 (45:0)

Punkty Lublin: Rafał Szrejber -20, Artem Kulyk -16, Robizon Kelberashvili -10, Aleksandr Łomakin -5, Jakub Bobruk -5, Wojciech Brzezicki -5, Piotr Skałecki -5, Maciej Grabowski -5, Michał Majcher -5.
Żółte kartki: Michał Królikowski, Luka Chirgadze (obaj Łódź).

Przewidywany skład: Sawicki, Zabokrzycki, Chirgadze, Poniatowski, Chelgadze, Kociński, Kiedos, Królikowski, Losaberidze, Brzozowski, Rudenko, Hlynka, Grabowski, Szczepaniak, Pruidze


Chyba najwięksi optymiści nie spodziewali się tak wysokiego zwycięstwa nad beniaminkiem ekstraligi KS Budowlanymi z Łodzi. Tym bardziej, że w dwóch ostatnich meczach nasi rywale ulegli po wyrównanej walce niewielką różnicą punktów Juvenii Kraków i Arce Gdynia.Już początek meczu wskazywał, że gospodarze są bardzo zmotywowani i mają pomysł na zwycięstwo.W 37. sekundzie objęliśmy prowadzenie po przyłożeniu Rafała Szrejbera. Kolejne padały w 4, 8, 15, 18, 27 i 29 minucie. Do przerwy schodziliśmy z bardzo wysokim prowadzeniem 45:0. Druga połowa była początkowo wyrównana, ale ostatnie 20 minut to znowu popis gry gospodarzy, którzy w tym czasie dorzucili do wyniku kolejne 31 punktów. Znakomity mecz rozegrał Rafał Szrejber, który zdobył aż cztery przyłożenia. Poza tym, każde jego wejście z piłką stwarzało zagrożenie pola punktowego rywali. Ogromne doświadczenie pokazał Aleksander Łomakin, zdobywca dwóch przyłożeń. Dyrygował grą w młynie, wygrał cztery piłki przeciwnika w zagrywce autowej. Wszyscy lubelscy zawodnicy zasłużyli dzisiaj na pochwałę. Zagrali z polotem, pomysłem, dynamicznie i zdeklasowali rywala. Zawodnicy rezerwowi również dali bardzo dobre zmiany. Szczególnie Tomasz Zduńczuk, który przeprowadził kilka błyskotliwych akcji. (ksbudowlani.com)

W sobotę na stadionie przy ul. Górniczej rozegrane zostaną derby, w których po raz pierwszy w historii ekstraklasy rugby zagrają dwie drużyny tego samego klubu, lecz mające odrębne struktury organizacyjne.


Pozostałe mecze: Juvenia Kraków - Arka Gdynia 25:45 (18:34) --- Ogniwo Sopot - Lechia Gdańsk 17:15 (10:9)
Szlagierowy mecz rugby w Łodzi Budowlani - Pogoń - Beniaminek gra z imiennikami z Lublina.
INFO DLA KIBICA

Sympatyków rugby czeka w sobotę wielkie wydarzenie. Na boisku z jedną trybuną przy al. Unii mistrz Polski zmierzy się z liderem rozgrywek! Bez wątpienia takich spotkań nie trzeba szczególnie rekomendować fanom tej dyscypliny sportu. W sobotę o godz. 13 mistrzowie Polski - Master Pharm Budowlani - zmierzą się z Pogonią Siedlce, liderem ekstraligi rugby. -

W czwartej kolejce mistrzowskiej szykują się wielkie emocje i bardzo ciekawy mecz - mówi Mirosław Żórawski, dyrektor sportowy Master Pharm Budowlani. - Przed naszą drużyną trudne spotkanie z zespołem, który cały czas robi znaczące postępy i jego aktualne miejsce w tabeli nie jest dziełem przypadku. Warto przypomnieć, że Pogoń, jako jedyna drużyna, wygrała z nami w poprzednim sezonie, w którym nasz zespół spisywał się wyśmienicie i zdobył mistrzostwo Polski. W Siedlcach od kilku lat budują silną ekipę i to już widać na boisku. Bez wątpienia nie jest to dla nas wygodny rywal. Oni zawsze w meczach z naszym zespołem prezentują nadludzką dyspozycję i sprawiają nam wiele kłopotów. Liczę jednak, że tym razem będzie inaczej. Przed sezonem Pogoń wzmocniła się kilkoma zawodnikami. To może jest zespół bez wielkich nazwisk, ale na pewno bardzo solidna drużyna, która jest w stanie pokrzyżować szyki najlepszym. Występuje w niej dwóch naszych byłych zawodników. Mowa tu o Marku Miroszu, bracie naszego Michała, oraz Pawle Grabskim, wychowanku Budowlanych, który wszystkie szczeble kariery zawodniczej przechodził w Łodzi. Mieszka teraz w Warszawie i pomaga Pogoni. Partnerem technicznym naszej drużyny do końca rundy została firma Toyota Łódź Podlasie. Firma ufundowała też nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu.

Beniaminek Blachy Pruszyński Budowlani o godz. 14 walczy o pierwsze punkty z Budowlanymi w Lublinie. Zespół pokazał, że przed nikim nie pęka mówi trener Przemysław Pietrzak. Gdyby jeszcze feralną 60 minutę, od której gra przestaje się nam układać, zastąpić od razu... 80, to byłaby pełnia szczęścia. To oczywiście żart. Nie zamierzamy odpuścić rywalowi do samego końca. A na co stać obie drużyny pokaże pierwsze zwarcie młynów, wrzut z autu oraz skuteczny atak. (Express Ilustrowany)

Po meczu reprezentacji wracamy do ekstraligi.
INFO DLA KIBICA

Po meczu reprezentacji wracamy do ekstraligi rugby i to od razu na hitowy pojedynek rundy, a być może całego sezonu zasadniczego. Mistrz Polski Master Pharm Budowlani podejmuje lidera tabeli Pogoń Siedlce sobota, godz. 13, obiekt przy al. Unii. Partnerem technicznym łódzkiej drużyny do końca rundy została firma Toyota Łódź Brzezińska. Ona będzie sponsorem najbliższych ligowych spotkań. Firma ufundowała też nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu. Będzie nią udostępnienie na weekend najnowszego modelu toyota C-HR. W ostatnim meczu Master Pharm Budowlani pokonali w Gdańsku Lechię 29:17. Punkty Budowlani: Paul Walters -19, Vitalii Kramarenko -5, Bartosz Kubalewski -5.

Beniaminek Blachy Pruszyński Budowlani przegrał z Arką Gdynia 26:39, choć do 60 minuty był lepszym zespołem. Punkty Budowlani: Kamil Brzozowski -11, Bartłomiej Szczukocki -5, Artem Hlynka -5, Givi Losaberidze -5. Na szczególne wyróżnienie zasługuje zdobywca 5 punktów, środkowy ataku Artem Hlynka. To on trzymał naszą grę, pchał ją do przodu uważa trener Przemysław Pietrzak. Dał z siebie 110 procent mocy. Ma wyjątkowy charakter do walki. Gdyby nie został brutalnie sfaulowany i dograł mecz do końca, pojedynek mógł mieć inny przebieg. Zespół potrzebuje czasu, żeby trzon zespołu zgrał się ze sobą i stanowił monolit. Beniaminek w sobotę o godz. 14 gra w Lublinie z Budowlanymi o pierwsze ligowe punkty. Rugby w Łodzi nie zginie. Nie brakuje zdolnych zawodników, którzy z powodzeniem za kilka lat zastąpią dzisiejszych mistrzów.

Na ogólnopolską konsultację kadr wojewódzkich wśród 32 powołanych młodych zawodników reprezentacji Polski, jest dziewięciu łodzian zawodników KS Budowlani. Rocznik 2000: Patryk Olejnik, Igor Białek, Jakub Szmajewski, Hubert Szmigiel, Hubert Lewandowski, Wojciech Nec, Tomasz Wyderka, Maciej Gryżewski. Rocznik 2001: Jakub Szerment. Na powołanie czekają kolejni młodzi zdolni. Trenerem kadry do lat 18 jest łodzianin Przemysław Pustkowski. Drugim łódzkim szkoleniowcem będzie Marek Maciejewski.(Express Ilustrowany)

X Turniej M. Wojtanii zakończony.
TURNIEJE
X Memoriał M. Wojtani 22.04.2017
Polska uległa w Warszawie Szwajcarii.
REPREZENTACJA

Reprezentacja Polski w ostatnim meczu Rugby Europe Trophy sezonu 2016-17 po emocjonującym spotkaniu uległa w Warszawie Szwajcarii 12:20.
Polska - Szwajcaria 12:22 (0:14)
Punkty Polska: Mateusz Lament 5 (P), Piotr Zeszutek 5 (P), Tomasz Gasik 2 (pd).Punkty Szwajcaria: Lucas Heinrich 10 (2P), Geatan Hirsch 7 (2pd, K), Cyril Lin 5 (P).
Żółte kartki: Marek Płonka Jr. (Polska); Corentin Delabays (Szwajcaria).
Skład Polski: Marcin Wilczuk (67 Jonathan Michalak), Adrian Ignaczak, Sebastian Kacprzak (20 Sebastian Kostałkowski- debiutant), Piotr Karpiński II (67 Maciej Panasiuk- debiutant), Stanisław Powała-Niedźwiecki, Marek Płonka Jr. (60 Piotr Wiśniewski), Michał Mirosz, Piotr Zeszutek-kapitan - Dawid Plichta - Mateusz Plichta - Tomasz Gasik, Daniel Gdula (51 Marek Grabowski), Grzegorz Szczepański, Wojciech Brzezicki (49 Szymon Sirocki) - Mateusz Lament.
Rezerwa: Paweł Grabski, Adam Piotrowski- debiutant.
Sędziowie: Matt Carley - główny; Andrew Jackson, Clare Daniels - liniowi (wszyscy Anglia).

Polska - Szwajcaria. Podtrzymać dobrą passę polskiego rugby.
REPREZENTACJA

Reprezentacja Polski w rugby ma za sobą jeden z bardziej udanych miesięcy w historii tej dyscypliny w naszym kraju. 18 marca biało-czerwoni pokonali na wyjeździe bardzo silną Mołdawię 15:3, 8 kwietnia w Łodzi, po niezwykle dramatycznym meczu wygrali 14:13 z faworyzowaną Holandią. Zwłaszcza ten drugi mecz był wielkim sukcesem – nie tylko sportowym. Na nowy stadion Widzewa przyszło ponad osiem tysięcy widzów, wszyscy wyszli zachwyceni. Tak samo było z tymi, którzy zasiedli przed telewizorami Polsatu Sport, który transmitował mecz na żywo.

Biało-czerwoni pokazali to, co polscy kibice lubią najbardziej – charakter, wolę walki do ostatniej sekundy i umiejętność zakończenia happy endem prawdziwego horroru, jakim był ten mecz. Holendrzy prowadzili niemal przez całe spotkanie. Polacy wspaniale się bronili, na prowadzenie wyszli dopiero w ostatnich minutach, przetrwali kolejny szturm rywali, mimo że musieli grać w 14 przeciwko 15 (jeden z naszych dostał żółtą kartkę, co oznacza wykluczenie czasowe). - Jestem dumny z mojej drużyny. Pracowałem z wieloma rugbistami ze światowej czołówki i mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć – nie ma drugiej tak ciężko pracującej drużyny. Ci chłopcy bez szemrania znieśli 13 treningów w cztery dni. A to przecież nie są zawodowcy. Grają dla kraju, dla orzełka na piersi, są dumni z tego, że mogą reprezentować Polskę – mówił po zwycięstwie nad Holandią pochodzący z RPA trener Polaków, wybitny szkoleniowiec Blikkies Groenewald (prowadził wiele czołowych drużyn tego kraju, a także m.in. reprezentację Rosji).

W najbliższą sobotę jego drużyna stanie do kolejnego sprawdzianu. W Warszawie na stadionie Polonii biało-czerwoni zmierzą się ze Szwajcarią. Będzie to ostatni mecz Polaków w bieżącej edycji rozgrywek Rugby Europe Trophy. Jeśli gospodarzom uda się wygrać, zajmą drugie miejsce w tabeli – najwyższe od lat, zapewne awansują też w rankingu światowym do pierwszej trzydziestki (obecnie zajmują 30. miejsce na 103 sklasyfikowane drużyny). Zwycięstwo będzie też potwierdzeniem, że droga, jaką polskie rugby obrało rok temu, powierzając funkcję trenera swoich dwóch seniorskich, męskich reprezentacji Groenewaldowi (jest także selekcjonerem kadry olimpijskiej w rugby 7) jest słuszna. Że wreszcie zaczynamy gonić uciekający świat. Niech jednak nikt nie myśli, że Polaków czeka łatwe zadanie.

Greoenewald kolejny raz musi budować drużynę niemal od nowa – znów wypadło mu ze składu kilku podstawowych graczy – część z powodu kontuzji, część nie może zwolnić się ze swoich francuskich klubów, są też tacy, którzy nie mogą po raz trzeci w ciągu miesiąca prosić o urlop swoich pracodawców. Szwajcarzy to wprawdzie beniaminek rozgrywek, ale jak się okazało z dużymi aspiracjami i możliwościami. Nasi sobotni rywale pokonali Mołdawię i Ukrainę, do przerwy prowadzili z Holandią. Portugalia, która bez porażki wygrała grupę (jedyna przegrana Polaków to lutowy, wyjazdowy mecz w Lizbonie), najwięcej kłopotów miała z Helwetami. -

Czeka nas kolejny bardzo trudny, zacięty mecz. Ale nie dopuszczamy do siebie innej możliwości jak wygrana. My już jesteśmy zupełnie inną drużyną niż ta, która jeszcze w lutym przegrała z Portugalią. Każdy mecz buduje w nas pewność siebie. Wierzymy, że i tym razem kibice będą z nas dumni – zapowiada kapitan Polaków, Piotr Zeszutek. Mecz rozpocznie się o godz. 17. Bilety można kupować w serwisie kupbilet.pl oraz w kasach stadionu Polonii. Transmisję przeprowadzi Polsat Sport News oraz Super Polsat. (polskatimes.pl)


Rugby - kontaktowy sport dla… rodzin.
INFO DLA KIBICA

Rugbiści na całym świecie podkreślają, że klub staje się dla każdego z nich drugą rodziną. Po analizie okazuje się, iż rugby jest prawdopodobnie najbardziej rodzinnym sportem na świecie, czego przykłady znajdziemy również w Polsce. Nikogo nie trzeba przekonywać do stwierdzenia, że sport, a zwłaszcza ten drużynowy buduje charakter człowieka, wpaja cenne wartości, uczy gry w zespole oraz przestrzegania reguł fair play. Dlatego właśnie jest to najlepsza forma edukacji. Zestaw wzorców, które w sposób naturalny przechodzą z rodziców na dzieci i oddziałują na ich rozwój. Dzięki temu niemal w każdej dyscyplinie sportu mamy do czynienia z dziećmi medalistów i mistrzów, które niejednokrotnie przebijają osiągnięcia ojca, czy matki. Nie brakuje też sióstr i braci sprawdzających się w tej samej dyscyplinie sportu. Takich historii pełna jest scena rugby, które stanowi w tym obszarze pewien fenomen.

Rugby z natury jest sportem rodzinnym. Widać to na pierwszy rzut oka, gdy spojrzy się na trybuny stadionów. Bez względu na kraj, czy poziom rozgrywek, kibice siedzą przemieszani, a w dużej mierze publikę stanowią właśnie całe rodziny. Dzieciaki w barwach swojej drużyny, z wymalowanymi twarzami kibicują i przeżywają kolejne zwroty akcji nie rzadko bardziej, niż ich ojcowie i matki. W ten sposób pielęgnowana jest pasja, która często przenosi się z trybun na murawę. To taki cyngiel, budzący marzenia i pozwalający postawić pierwszy krok na drodze do ich realizacji.

Od najmłodszych lat, naszym największym marzeniem z bratem, było reprezentować kraj. Kiedy nasz tata dowiedział się, że byliśmy razem z Mateuszem na murawie podczas meczu z Mołdawią i razem walczyliśmy o zwycięstwo, powiedział że może już umrzeć, bo spełniło się również jego największe marzenie -mówi na potwierdzenie tych słów drugi kapitan reprezentacji Polski Dawid Plichta.

Rodzinną atmosferę w rugby widać jednak nie tylko na trybunach, ale również w szatni. Drużyna znaczy tu coś więcej niż grupę ludzi, która spotyka się na treningach, rozgrywa mecze, a po sezonie, czy sesji na boisku, myje się, pakuje sprzęt i rzuca szybkie "cześć" na odchodnym. W klubach tworzą się prawdziwe, głębokie relacje. Przyjaźnie na całe życie. Co więcej każdy zagraniczny zawodnik, który pojawia na treningu amatorskiej drużyny w Irlandii, Anglii, czy Francji, może liczyć na dobre przyjęcie i wszelką pomoc. Również tę w znalezieniu pracy. Ta sama zasada obowiązuje nad Wisłą, gdzie gracze zatrudniają kolegów, czy polecają ich znajomym. Fakt bycia rugbistą jest na świecie wyróżnikiem dobrego, pracowitego, rzetelnego i potrafiącego grać w zespole pracownika.

Wreszcie rugby jest rodzinnym sportem dlatego, że na każdym szczeblu znajdziemy ojców, synów i braci. To naturalne, że tata rugbista zabiera swoje dziecko na mecze, a potem pozwala spróbować sił w drużynie mini żaków, czy żaków. Tak było choćby w przypadku Macieja Powały-Niedźwieckiego, wieloletniego trenera reprezentacji Polski i Budowlanych Lublin, którego obaj synowie zaczęli swoją przygodę z jajem w wieku wczesnoszkolnym. Stanisław, polonista i korektor tekstów, gra obecnie na pozycji rwacza w Ogniwie Sopot i regularnie występuje w koszulce z orłem na piersi. - Brat zaczął treningi w wieku żaka. Cóż mi pozostało? Chodziłem z nimi na treningi gdy miałem 5 lat, bawiłem się piłką i tak już zostało. Pierwszy turniej zaliczyłem, kiedy miałem 8 lat, ale nigdy nie byłem zmuszany do rugby - podkreśla rugbista.

Przykłady można mnożyć, bo w polskim rugby zdarzają się nawet całe klany, jak choćby rodzina Hodurów z Sopotu (bracia Jarosław i Sylwester wciąż prężnie działają w środowisku). Bogdan i Ireneusz Pietrak to bliźniacy (sędziowie, trenerzy i działacze), którzy co ciekawe w młodości otarli się o role "Dwóch takich co ukradli księżyc" w filmowej adaptacji książki Kornela Makuszyńskiego. Nie brakuje też ojców i synów, jak choćby wieloletni, zasłużony sędzia Wiesław Piotrowicz i jego syn Wojciech, który był reżyserem ostatniego zwycięstwa Biało-Czerwonych nad Holandią w Łodzi. Z kolei Marek Płonka Junior miał okazję przez kilka lat grać w kadrze prowadzonej przez swojego tatę, również wielokrotnego reprezentanta kraju - Marka seniora.

Brat naszego kapitana Piotra Zeszutka był w 2014 roku laureatem nagrody dla najlepszego polskiego sędziego rugby. Michał Mirosz to brat Marka, który również ma za sobą kadrowe epizody. Marcin Wilczuk z pierwszej linii młyna, gra od lat u boku, a czasem przeciwko swojemu bratu Mariuszowi.

Wyliczać można w niemal nieskończoność. Co ciekawe trend ten nie wynika wcale z faktu, że polskie środowisko rugby jest niewielkie. Bieganie za jajem to oczywiście tradycja przekazywana z ojca na syna, ale to nie tylko polska specyfika. Trzykrotni mistrzowie świata i dominatorzy światowych boisk - reprezentacja Nowej Zelandii to najlepszy przykład. W ostatnich latach, szansę wspólnej gry otrzymywali bracia Franks, Whitelock, czy siejący zniszczenie w liniach defensywnych Julian i Ardie Savea. Obecnie najwięcej mówi się o trójce Beauden, Scott i Jordie Barrett. Pierwszy to prawdziwy geniusz i reżyser gry All Blacks, a drugi to fizyczne przeciwieństwo brata - Scott gra w drugiej linii młyna. Jordie ma niespełna 20 lat, a już kłócą się o niego sztaby reprezentacji juniorów i seniorów.

W światowej czołówce mamy braci Faingaa w reprezentacji Australii, braci du Plessis na pierwszej linii młyna RPA, czy braci Youngs reprezentujących Anglię. Fenomenem jest piątka braci Skofic, którzy reprezentują Słowenię i nie raz byli już wszyscy równocześnie na placu gry. W Polsce już w najbliższą sobotę mogą obok siebie zagrać bracia Dawid i Mateusz Plichta. Pochodzą z Sochaczewa, ale jeden broni barw Budowlanych Łódź, a drugi Ogniwa Sopot. - Obaj jesteśmy łącznikami młyna, więc od naszej postawy oraz decyzji zależy gra całego zespołu. Kiedy stajemy przeciwko sobie wzajemnie się motywujemy. Jeżeli jeden rozgrywa dobre zawody, to drugi nie chce odstawać. Nie rywalizujemy jednak o prymat, a bardziej o to, byśmy obaj byli najlepszymi "dziewiątkami" w Polsce. Żebyśmy mieli monopol na tej pozycji. O naszej relacji świadczy najlepiej fakt, że pierwsze spotkanie przy młynie, to zawsze przybita piątka i wymiana uśmiechów - tłumaczy starszy z braci, Dawid.

Zdarza się jednak i sytuacja, kiedy bracia reprezentują różne kraje. Słynny jest przypadek braci Tuilagi. Pięciu z nich reprezentowało Samoa na międzynarodowej scenie, ale szósty, najmłodszy wybrał reprezentację Anglii. Podobny przypadek miał miejsce nad Wisłą. Dwa mecze w reprezentacji Polski ma na koncie Marek Grabowski, podczas gdy jego starszy brat Władek gra dla Ukrainy.

Gdzie tu fenomen? Jak to możliwe, że w jednym sporcie jest nie tyle, wielu braci, co braci grających na równie wysokim, międzynarodowym poziomie? Jedyne nasuwające się porównanie to piłka ręczna - sport dla równie twardych i sprawnych facetów, w którym mamy braci Lijewskich i Jureckich. Nie jest to jednak trend światowy.

- Myślę, że wynika to ze specyfiki rugby. Tutaj mamy rodzinę, w której nie ma chorej rywalizacji o pozycje i kontrakty. W drużynie każdy jest sobie bratem, więc rodzeństwa tym bardziej się motywują do treningu, spędzają ze sobą jeszcze więcej czasu i przy tym wszystkim otrzymują duże wsparcie z domu. Moim zdaniem to właśnie otoczka, jaka jest wokół rugby, rodzinne tradycje tego sportu są powodem, dla którego tak często bracia zachodzą wysoko - podsumowuje Dawid Plichta. (sportowefakty)

W przyszłą sobotę prawdziwy hit ekstraligi rugby
INFO DLA KIBICA

Do łodzi przyjeżdża lider tabeli Pogoń Siedlce, która o godz. 13 na obiekcie przy al. Unii zmierzy się z zajmującą trzecie miejsce drużyną mistrzów Polski Master Pharm Budowlani. Partnerem technicznym tego pojedynku będzie firma Toyota Auto Podlasie, która ufunduje też nagrodę dla najlepszego zawodnika spotkania.

Jutro o godz. 9 na stadionie przy ul. Górniczej rozpocznie się X Memoriał im. Mirosława Wojtani. Weźmie w nim udział 56 drużyn, w czterech kategoriach wiekowych, które zagrają na dziewięciu boiskach. To będą zawody międzynarodowe, gdyż wystąpią też zespoły z Irlandii, Łotwy i Ukrainy.

W sobotę o godz. 17 na stadionie Polonii w Warszawie odbędzie się mecz Rugby Europe Trophy Polska Szwajcaria. Pojedynek będzie decydował o naszym drugim lub trzecim miejscu w końcowej tabeli. Do walki w koszulce z białym orłem szykuje się rekordowa liczba łódzkich graczy. Szansę na występ mają: Adrian Ignaczak, Piotr Karpiński II, Michał Mirosz, Dawid Plichta (Master Pharm Budowlani), Sebastian Gruszczyński, Marek Grabowski, Paweł Poniatowski (Blachy Pruszyński Budowlani). (Express Ilustrowany)

Ekstraliga: wyniki
INFO DLA KIBICA
Ekstraliga-KS Budowlani Łódź - Artka Gdynia



Lechia Gdańsk - Master Pharm Budowlani SA Łódź 17:29 (0:26)

Punkty Budowlani: Paul Walters -19, Vitalii Kramarenko -5, Bartosz Kubalewski -5.

Master Pharm Budowlani skład: Kramarenko, Kujawa, Mchedlidze, Karpiński II, Ignaczak, Mirosz, Noszczyk, Vertyletskiyj, Plichta, Urbaniak, Kaniowski, Orłowski, Kubalewski, Wlaźlak, Walters.

Master Pharm Budowlani wygrali za cztery punkty w Gdańsku, pokonując Lechię 29:15 (26:0) Perfekcyjnie kopał na bramkę rywali Walters. Wykorzystał wszystkie karne i dwa podwyższenia, zdobył -19 punktów. Po pięć punktów za przyłożenia dołożyli Kramarenko i Kubalewski. Master Pharm Budowlani Łódź grali bez 6 podstawowych zawodników: Toma Mchedlidze, Piotr Karpiński I, Vertyletskyi Patryk Reksulak, Krystian Pogorzelski, Mateusz Matyjak.

Był to mecz dwóch różnych połów. W przerwie zmieniliśmy sposób grania. Lepiej prezentowaliśmy się w przegrupowaniach, dzięki temu mogliśmy zagrać szybszą piłką. Wcześniej mocno we znaki dawało nam się to, że graliśmy podczas padającego deszczu. Piłka była śliska, co utrudniało jej rozegranie. Zamiast składnych podań dużo mieliśmy przodów. Rywale grali od nas znacznie lepiej nogą, a Walters z karnych i podwyższeń nie pomylił się ani razu. - podkreśla Paweł Lipkowski, trener Lechii.

Nim gospodarze odnaleźli się w nowym ustawieniu i taktyce przegrywali już 0:26. Co prawda po przerwie zdobyli trzy przyłożenia, a rywalom nie pozwolili na punkt bonusowy, nie byli w stanie mocniej zbliżyć się do Budowlanych.

- Druga połowa napawała optymizmem. Zdobyliśmy w całym meczu więcej przyłożeń od Łodzi, których miała ich tylko dwa. Jednak rywale wygrali, bo byli skuteczności. Nam ciągle przeszkadza brak stabilizacji w składzie. W trzecim meczu tego sezonu mieliśmy trzeciego zawodnika na pozycji numer 8 oraz trzeciego łącznika ataku - dodaje gdański szkoleniowiec. (trojmiasto.pl)


KS Budowlani Łódź - Arka Gdynia 26;39 (20:15)

Punkty Budowlani: Kamil Brzozowski -11, Bartłomiej Szczukocki -5, Artem Hlynka -5, Givi Losaberidze -5.

Blachy Pruszyński Budowlani skład: Zabokrzycki, Kiedos, Chirgadze, Poniatowski, Chelgadze, Kociński, Królikowski, Ławski, Losaberidze, Brzozowski, Szczukocki, Hlynka, Grabowski, Pustkowski, Pruidze


Blachy Pruszyński Budowlani byli bliscy sprawienia sensacji. Prowadzili do 60 minuty z Arką 26:15 i przegrali mecz 26:39. Powtórzyła się historia meczu z Juvenią gdzie w końcówce przykładali goście a łódzcy zawodnicy zachowywali się jakby brakowało im oddechu. Szkoda ambitnie grających chłopaków którzy w tym meczu zostawili kawał zdrowia ale brak doświadczenia i zgrania zemściło się w kolejnym meczu ekstraligi.

Mecz Arki z beniaminkiem ekstraligi kibicom o słabszym sercu mógł nabawić palpitacji. W tym meczu nic nie było pewnego, a każde prowadzenie mogło za kilka minut zamienić się w stratę. Gospodarze rozpoczęli od 8:0 po przyłożeniu i karnym. Arka odpowiedziała dwiema "piątkami" oraz dwoma udanymi kopami, osiągając przewagę 15:13. Ale na przerwę to KS schodził z korzystnym wynikiem 20:15.

Po zmianie stron miejscowi na punkty zamienili dwa karne i poprawili rezultat na 26:15. Jednak od tej chwili aż do końca spotkania punktowali już tylko gdynianie. "Buldogi" nie tylko zapewnili sobie zwycięstwo, ale także bonus za przyłożenia. Łącznie mieli ich aż sześć. Największa w tym zasługa Szymona Sirockiego, który zaliczył cztery piątki, a dodatkowo celnie kopnął z karnego.

- Przed przerwą cały czas goniliśmy wynik. Łódź miała przewagę w młynie zwartym, dobrze grała nogą, utrzymywała grę na naszej połowie. Do niej też należał początek drugiej połowy. Dobrze, że udało nam się w tym okresie utrzymać w miarę blisko, jeśli chodzi o wynik. Natomiast z czasem zaczęliśmy dochodzić do głosu. Drużyna pokazała charakter. Wyprowadziliśmy kilka skutecznych kontr i wygraliśmy - ocenia Maciej Stachura, trener Arki. (trojmiasto.pl)


Pogoń Siedlce - Budowlani Lublin 26:7 (7:7) - Ogniwo Sopot - Juvenia Kraków 34:7 (17:0)
Czy łodzianom uda się ograć wybrzeże?
INFO DLA KIBICA

W sobotę walczyć będą łódzcy rugbyści z drużynami z Wybrzeża. W Łodzi o godz. 14 beniaminek Blachy Pruszyński Budowlani przy ul. Górniczej podejmie Arkę Gdynia. Rywal jest groźny i utytułowany. Sukces beniaminka byłby prawdziwą sensacją, ale... w sporcie czeka się na takie niespodziewane wydarzenia. KS Budowlani przegrali dwa pierwsze pojedynki. Drugi mecz z Juvenią po wyrównanej i dramatycznej walce. Arka pokonała Lechię, ale wyraźnie uległa Pogoni Siedlce. W naszym zespole zagrają dwaj reprezentanci Polski Marek Grabowski i Paweł Poniatowski. Wzmocnią nas Michał Królikowski i Kacper Ławski mówi trener Przemysław Pietrzak.

Mistrzowie Polski i zdobywcy Pucharu Polski Master Pharm Budowlani w sobotę o godz. 13 zagrają w Gdańsku z Lechią. Jedziemy walczyć o zwycięstwo mówi trener Przemysław Szyburski. Mamy mocy skład, nie brakuje nam wartościowych zmienników. Powinniśmy dać radę. Wierzę, że porażka z Ogniwem w Łodzi była tylko wypadkiem przy pracy. Mistrzowie pokonali Juvenię Kraków, przegrali z Ogniwem Sopot. Lechia uległa w derbach Wybrzeża Arce i wygrała z Budowlanymi Lublin. (Express Ilustrowany)



Przed nami trzecia kolejka ekstraligi.
INFO DLA KIBICA

Druga ligowa kolejka nie była udana dla łódzkich drużyn. Mistrzowie Polski Master Pharm Budowlani przegrali na własnym boisku z Ogniwem Sopot 18:23, a beniaminek Blachy Pruszyński Budowlani uległ po zaciętej i dramatycznej walce w Krakowie Juvenii 27:35. Było kilka dobrych zagrań, ale ostatnie podanie nie trafiało do rąk adresata mówi trener Budowlanych SA Przemysław Szyburski. Nad tym elementem cały czas mocno pracujemy. W pojedynku z Ogniwem w kilku akcjach brakowało też odpowiedniego wsparcia. W sobotnim meczu z Lechią nie zagra kontuzjowany Piotr Karpiński I. Wróci do składu Witalij Kramarenko, który ostatnio bronił barw reprezentacji Ukrainy.

W drużynie beniaminka KS Budowlani wyróżniamy najlepszych zawodników meczu. W pierwszym spotkaniu był to Adam Kociński. W drugim trener Przemysław Pietrzak wskazał dwóch zawodników: W drugiej i trzeciej linii młyna znakomicie walczył Gruzin Erekle Cheladze. W ataku bardzo skuteczny był Kamil Brzozowski, który zdobył 17 punktów i pomylił się tylko raz w kopach między słupy. Do 60 minuty wszystko układało się po naszej myśli. Zabrakło jednak zmienników. W pojedynku z Arką mają wystąpić: Marek Grabowski Kacper Ławski i Michał Królikowski. W trzeciej kolejce spotkań w sobotę zmierzą się: Lechia Gdańsk Master Pharm Budowlani (godz. 13), Blachy Pruszyński Budowlani Arka Gdynia (14), Ogniwo Sopot Juvenia Kraków, Pogoń Siedlce Budowlani Lublin. W drugiej kolejce Arka przegrała u siebie z Pogonią Siedlce 8:45, a Lechia wygrała w Lublinie z Budowlanymi 30:17. (Express Ilustrowany)

Strona 1 z 161 1 2 3 4 > >>
Archiwum zdjęć.
- ARCHIWUM - RUGBY -
--------------------------------
Galerie Zdjęć - Seniorzy
--------------------------------
- Album - 07/08/09
- Album - 2009/2010
- Album - 2010/2011
- Album - 2011/2012
- Album - 2012/2013
- Album - 2013/2014
- Album - 2015/16/17
--------------------------------
Galeria Zdjęć - Mini-Żacy - Żacy - Młodzik - Kadeci - Juniorzy
--------------------------------
- Sezon 2008/2009
- Sezon 2009/2010
- Sezon 2010/2011
- Sezon 2011/2012
- Sezon 2012/2013
- Sezon 2013/2014
- Sezon 2015/16/17
--------------------------------
Galerie Zdjęć Kibiców
--------------------------------
- Foto-Mini Liga Tag 09
- Foto-Wizyta w klubie rugby
- Foto-"Wielki mecz"
- Zwycięzcy RTDiM 08/09
- Foto- Mini Żacy Mosina 09
- Foto-Reprezentacja
- MINI LIGA TAG RUGBY
- Foto-Turniej w Sochaczewie
- Foto-Sopot II
- Foto-M.L.T.R-14.12.2009
- Foto-Gramy dla Tygrysa
- Bawimy się z rugby 2010
- Rugbyriada 2 - 2010
- Rugbyriada 2
- Dźwirzyno 2010
- Walia w Spale 07.2011
--------------------------------
Inne zdjęcia z meczy
--------------------------------
- BBRC - Frogs W-wa
- Atomówki-RC Częstochowa
- BBRC Łódź-RC Częstochowa
- ŁÓDŹ SEVENS CUP -9.10.2011
- BBRC - Pogoń Siedlce
- BBRC - Ogniwo Sopot
- Różne zdjęcia
- II liga BBRC-Częstochowa
- Seven Cup Łódź 6.10.2012
- Seven Cup Łódź 7.10.2012
Panel boczny na stronę.
Czat kibiców rugby bez rejestracji.
Zanim napiszesz przeczytaj Regulamin Czatu.

Ekstraliga- 2017
Ekstraliga 2017 M. P.
1.  Ogniwo Sopot 418
2. Pogoń Siedlce 416
3. Arka Gdynia 415
4. Budowlani SA Łódź 414
5. KS Budowlani Łódź 45
6. Lechia Gdańsk 45
7. Juvenia Kraków 45
8. KS Budowlani Łódź 40
"A świat nauczy nas fruwać!" 11.12.2010.
Moje foto.
Copyright © 2006


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie